08.09.2010 16.31

Festiwal Ludzi Odważnych

„Brave Festival – Przeciw wypędzeniom z kultury” prezentuje ginące i marginalizowane tradycje z całego świata. To wydarzenie wyjątkowe, tworzące przestrzeń spotkania ludzi z innych światów i z innych przestrzeni (nie tylko geograficznych). Kolejna, szósta edycja Brave Festival odbędzie się we Wrocławiu w dniach 2-10 lipca 2010 roku pod hasłem „Zaklinacze”. Poniżej rozmowa z Anastazją Gołaj, producentką festiwalu oraz inicjatorką Brave Kids.

2010-03-01, 13.15

Jak w tym roku będzie wyglądał Brave Kids?

-Cała akcja odbywać się będzie w Polsce. Przyjadą do Wrocławia dzieciaki z Nepalu, Ruandy, Szwecji, Zimbabwe. Do nich dołączą się dwie polskie grupy i razem przez dwa tygodnie będą pracować przy wspólnych warsztatach. Równocześnie będą dawały koncerty i spektakle w okolicznych domach dziecka, na festiwalu Teatru Otwartego w Świdnicy, w klinikach dziecięcych. Podczas Brave Festivalu każda z grup zaprezentuje swój własny spektakl i na finał pokażą efekt dwutygodniowych warsztatów. Dzień po festiwalu liderzy grup będą mieli okazję spotkać się z grantodawcami oraz potencjalnymi partnerami. Dzięki temu pojawi się okazja do dyskusji na temat Projektu Brave Kids i jego pogłębienia.

 W jaki sposób dobieracie uczestników projektu?

- Oczywiście dzięki Brave Festival mamy już różne kontakty. Na przykład z grupą z Nepalu jesteśmy związani poprzez Rokpę, organizację charytatywną, na którą co roku przekazywany jest dochód z festiwalu. Pracuje ona w osiemnastu krajach na świecie i jednym z ich projektów jest dom dziecka w Nepalu. Kilka lat temu Grzegorz Bral, dyrektor artystyczny festiwalu tworzył spektakl z dziećmi z tego sierocińca. Tak pojawiła się jedna z grup do Projektu Brave Kids. W 2008 roku do Wrocławia przyjechała grupa młodych artystów z Ugandy, którzy łączą breakdance z tradycyjną formą tańca. Ich projekty skierowane są głównie do najmłodszych, więc na następny rok mogliśmy zaprosić na Brave Kids ich dziecięcą grupę. Mizero z Ruandy znalazłam w internecie... innym razem znajomi dają nam cynk o jakieś grupie... i w ten sposób tworzymy bazę danych o zespołach dziecięcych na świecie.

 Jak wygląda spotkanie między dziećmi, czy przygotowujecie je w jakiś sposób na zderzenie kulturowe, czy nie przeżywają szoku?

- Mogę mówić o tym, jakie są założenia i co było w zeszłym roku. W zeszłym roku dzieci z Nepalu nie dostały wiz, dlatego przyjechali ich starsi koledzy, którzy już wcześniej w Europie byli. Natomiast dzieciaki z Ugandy nigdy nie wyjechały poza Afrykę. Z założenia do przyjazdu przygotują je organizacje partnerskie i liderzy. W tym roku zaprosiliśmy do współpracy organizację z Ruandy, która ma doświadczenie w wymianach np. z USA. Dlatego są oni w stanie wiele przewidzieć i przygotować uczestników na przyjazd do Polski. My przygotowujemy rodziny, które przyjmą dzieci do swoich domów. Uwrażliwiamy ich, że niektóre dzieci mogą nie wiedzieć jaka jest różnica między mydłem a szamponem do włosów. Ważne też by opiekunowie umieli wyraźnie określić przestrzeń w domu - gdzie jest przestrzeń wspólna, a gdzie prywatna. I bardzo naciskamy na to, by nie zasypywali dzieci prezentami i gadżetami.

Czy rzeczywiście przyjeżdżają dzieci z biednych rodzin?

- W tym roku będziemy mieć dzieci z naprawdę biednych rodzin. Jednak w zeszłym roku najbiedniejsi okazali się polscy uczestnicy. Wynika to między innymi z tego, że docieranie do naprawdę potrzebujących wymaga dużych nakładów finansowych z naszej strony. Chcieliśmy ściągnąć w tym roku dzieci z Gulu, które są po demobilizacji bojówek. Jednak to wymagałoby od nas dodatkowych nakładów finansowych, których na razie nie mamy- należy zapłacić za transport osobie w Ugandzie by tam pojechała i się z nimi spotkała, wyrobiła nowe paszporty i wizy. Należy ich zabrać do Kampali na dwa tygodnie by tam mogły potrenować itd.

Tutaj może pojawić się zarzut, że lepiej przeznaczyć pieniądze na pomoc tym dzieciom bezpośrednio np. w Ugandzie, niż sprowadzać je na kilka tygodni do Polski.

- Ten projekt nie jest o tym, by inwestować pieniądze tam. Wydaje mi się, że spotkanie tak różnych dzieci na neutralnym, dla wszystkich nich nowym gruncie doprowadza do burzy mózgów i zmienia myślenie. Poza tym ten projekt wynika z tego co robimy. Nie pracujemy w krajach Południa, dlatego sztuczne byłoby robienie projektów tam. Jeszcze się na tym na tyle nie znamy. Poza tym podczas zeszłorocznej, pilotażowej edycji dowiedzieliśmy się jak ważny jest ten kontakt dla dzieci i ich rodzin w Polsce. Na przykład tato jednej z polskich uczestniczek nie pozwolił jej wystąpić w finale, bo powiedział, że "nie będzie z tymi murzynami na scenie skakać". Po interwencjach udało się i dziewczynka wystąpiła. Ta sytuacja przemawia za tym dlaczego tutaj a nie tam. Kolejny przykład to dzieci z Sobótki, które dzięki projektowi Brave Kids miały szanse po raz pierwszy dotknąć i ujrzeć na własne oczy żywego, czarnoskórego człowieka. I były zachwycone z tego kontaktu, nie chciały ich wypuścić, biegły za autobusem...

Co było główną inspiracją by stworzyć projekt Brave Kids?

- Dla Grzegorza Brala myślę, że inspiracją była postać Lei Wyler, która założyła Rokpę i stworzyła wcześniej wspomniany projekt w Nepalu. I oczywiście Akong Tulku Rinpoche, który jest również założycielem Rokpy. On od zawsze powtarzał, że trzeba robić projekty dla dzieci i inwestować w pracę nad tolerancją już od najniższego poziomu wiekowego. Ja natomiast już kilka edycji wcześniej miałam pomysł na New Brave, który pokazywałby cytaty tradycji w nowoczesnej sztuce i bardziej przemawiał do mojego pokolenia. Z drugiej strony ja sama pracowałam z dziećmi, tworzyłam grupę artystyczną "Przestrzeń" i z własnego doświadczenia wiem, jak ważny jest kontakt i wymiana energii między różnymi grupami dziecięcymi i młodzieżowymi. Takie spotkania przynoszą nie tylko kolejne spektakle, ale również zmieniają życie i sposób patrzenia na świat. Generują niezwykłą energię, chęć do działania i zmian.

Na ile ważny jest zatem poziom artystyczny spektaklu jaki tworzyć będą uczestnicy Brave Kids?

- Tworząc Brave Kids najważniejsze jest spotkanie grup dziecięcych oraz to, że uczestnicy projektu dadzą coś innym, czyli spotkają się z dziećmi z domów dziecka czy klinik. Ale oczywiście dbamy również o efekt końcowy. Dzieci kiedy uczestniczą w czymś co ma dobry poziom artystyczny i widzą prawdziwie entuzjastyczne reakcje publiczności, dostają więcej energii, a ich spotkanie tutaj ma większy efekt. Poza tym chcemy przekonać widownię, że coś co jest charytatywne, nie jest z góry skazane na kiepską jakość.

Oprócz tego, że koordynujesz Project Brave Kids jesteś również producentką wykonawczą Brave Festival. Na przedstawienie których artystów najbardziej czekasz?

-Ja czekam najbardziej na Bi Kidude, stuletnią kobietę z Zanzibaru. Jest szamanką, tancerką, śpiewaczką i kultową postacią na wyspie. Oprócz tego czekam na cyganów z Egiptu. Lubię bycie wiecznym nomadem, podróżowanie, wieczną włóczęgę. Mamy też nadzieję, że w końcu przyjadą Maski Nuna z Burkina Faso. Próbujemy je ściągnąć od trzech lat i już jesteśmy bardzo blisko. Magda Podsiadły z "Gazety Wyborczej" bardzo nam w tym pomaga. I oczywiście w związku z tym, że jestem wielkim fanem bardzo dużych bębnów [śmiech] to czekam na Królewskich Bębniarzy z Burundi.

Jacy ludzie tworzą Brave Festival i Brave Kids?

W większości jest to młoda ekipa dzięki czemu nie zniechęcamy się łatwo, nawet jeśli coś wydaje się na pierwszy rzut niemożliwe. Brave to mocna idea. Grzegorz Bral- Dyrektor Artystyczny, pomysłodawca i założyciel Brave Fetsival dba o kształt artystyczny i bezkompromisowość tego wydarzenia. Chciałabym dodać, że jesteśmy otwarci na współpracę. Bardzo zależy nam na tym by ludzie przychodzili i mówili: "słuchaj, mam taki pomysł" i jeżeli będziemy czuli, że to się łączy i że ma sens, to jesteśmy chętni do wspierania inicjatywy. Zwłaszcza przy Projekcie Brave Kids, który się dopiero tworzy... mam nadzieję, że będzie się mógł rozwinąć i być coraz bardziej pożytecznym. Bo to jest w tym najważniejsze.

Anastazja Gołaj od samego początku związana jest z Brave Festival, na początku jako wolontariuszka. Obecnie jest producentką wykonawczą festiwalu oraz Projektu Brave Kids. Przez kilka lat współtworzyła z grupą przyjaciół "Przestrzeń"- inicjatywę teatralno-cyrkowo-muzyczną. Uczyła dzieci i młodzież technik cyrkowych w Szwecji, Norwegii, na Syberii. Od roku 2007 regularnie praktykuje grę na surdo i współtworzy kobiecy zespół Mamatucada. Urodzona w 1984 roku.

Brave Festival co roku odbywa się pod patronatem UNESCO, Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Prezydenta Miasta Wrocławia, a od tego roku także Dyrektora Instytutu Adama Mickiewicza.

Wiadomość pochodzi z serwisu wroclaw.ngo.pl
miejsce: Wroclaw
organizator: Stowarzyszenie Kultury Teatralnej Pieśń Kozła
adres: ul. Purkyniego 1, Wrocław
www: http://www.piesnkozla.pl/
źródło: inf. własna wroclaw.ngo.pl
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!
Komentarze | dodaj komentarz
Nie ma żadnych komentarzy - dodaj komentarz
Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.